Info

avatar Ten blog został założony 17.05.2012r. Prowadzi go ArekG z miasteczka Krapkowice. Przejechałem 4052.56 kilometrów w tym 889.09 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.59 km/h
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl

baton rowerowy bikestats.pl

Zaliczone gminy

Ilość odwiedzających


Liczniki na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ArekG.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
46.05 km 20.56 km teren
02:09 h 21.42 km/h:

Maks. pr.:47.90 km/h
Temperatura:18.0

Pętla dookoła Odry x4

Sobota, 2 czerwca 2012 · dodano: 04.06.2012 | Komentarze 0

Krapkowice - "Odra" - Rogów - "Odra" - Krapkowice

Sobotnie popołudnie, lekkie zachmurzenie i ogromna chęc pojechania czegoś w miarę konkretnego po dobrze znanych terenach. Los tak chciał, żeby pojechac coś nowego - pętle. Jako że pogoda była, jaka była nie chciałem odjeżdzac za daleko od domu. Zrobiłem takie małe, własne XC :) Miny wędkarzy widzących mnie po raz 4 w co półgodzinnych odcinkach czasu były rozbrajające :) Jeszcze 4 razy w ciągu dnia nie byłem w Rogowie :)

Kategoria 20-50km, Jednoosobowe


Dane wyjazdu:
59.73 km 16.21 km teren
02:21 h 25.42 km/h:

Maks. pr.:53.60 km/h
Temperatura:19.0

Spontaniczna podróż

Czwartek, 31 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 1

Krapkowice - Rogów - Pruszków - Strzeleczki - Steblów - Dąbrówka - Krapkowice

Wszystkie cztery dni robocze nie wsiadłem na rower... Każdego dnia testy w szkole, które już doszczętnie mnie wykończyły, dlatego korzystając z wolnej chwili i w miarę dobrej pogody zaraz po szkole wybrałem się w trasę. Planowałem tak przejechać 20-30 km, ale wyszło, jak wyszło. Co więcej, jestem bardzo zadowolony ze średniej :) po nadwyrężeniu łydki i prawie tygodniu przerwy poszło lepiej niż się spodziewałem :) Niestety nie zabrałem ze sobą aparatu, a szkoda bo byłoby kilka ciekawych ujęć.



Dane wyjazdu:
12.65 km 8.65 km teren
00:44 h 17.25 km/h:

Maks. pr.:39.50 km/h
Temperatura:23.0

Lajtowy dzień cz. II

Niedziela, 27 maja 2012 · dodano: 27.05.2012 | Komentarze 0

Kolejny dzień weekendu przejechany na totalnym chill'u. Zapowiada się ciężki tydzień to i chęci były mniejsze, ale chociaż na trochę musiałem wyjść :)
Kategoria 0-20km, Jednoosobowe


Dane wyjazdu:
16.97 km 0.00 km teren
00:58 h 17.56 km/h:

Maks. pr.:37.70 km/h
Temperatura:20.0

Lajtowy dzień

Sobota, 26 maja 2012 · dodano: 26.05.2012 | Komentarze 0

Typowa rozjazdówka po wczorajszej przygodzie. Będę się oszczędzał w szkole :) Spokojna jazda po Krapkowicach i to by było na tyle.
Kategoria 0-20km, Grupowe


Dane wyjazdu:
42.14 km 10.12 km teren
01:42 h 24.79 km/h:

Maks. pr.:52.70 km/h
Temperatura:22.0

Anka od tyłu

Piątek, 25 maja 2012 · dodano: 25.05.2012 | Komentarze 0

Krapkowice - Zdzieszowice - Góra Św. Anny - Gogolin - Krapkowice

Trochę się znastanawiałem nad tym, czy wyjeżdżać dzisiaj w trasę. Dzisiejszy WF w szkole wymęczył mnie jak nigdy w tym roku :) Ale sam fakt, że ten wpis istnieje jest dowodem na to, że jednak pojechałem :) Nie żałuję, choć skurcz mnie złapał na podjeździe i musiałem wziąć dłuższy odpoczynek na zregenerowanie nogi :) Więcej już się mnie nie uczepił :) Trasa w połowie jechałem po raz pierwszy (Zdzieszowice). 10 km prostej, nużącej drogi, ale w gruncie rzeczy podobało mi się. Na trasie przypadkowo trafiłem na kolarza jadącego na pięknym Focusie :) Chciałem dotrzymać mu tempa, ale szosówka w porównaniu do mojego MTB, na szosie, jest jakby nie było górą i długo nie pociągnąłem (3-4 km --> 35km/h) :) Dojechałem na szczyt od strony Zdzieszowic, trudny odcinek leśny tego podjazdu był najgorszy dla mnie, ale dałem radę bez większych problemów (skurcz). Następnie mój ulubiony zjazd i 15 km do Krapkowic :)



Góra Św. Anny - Trasy rowerowe © ArekG
Kategoria 20-50km, Jednoosobowe


Dane wyjazdu:
42.21 km 28.12 km teren
01:51 h 22.82 km/h:

Maks. pr.:47.10 km/h
Temperatura:26.0

Kolejny szybki trening

Środa, 23 maja 2012 · dodano: 23.05.2012 | Komentarze 0

Krapkowice - Kamień Śląski - Gogolin - Krapkowice

W tym dniu postanowiłem, że zrobię sobie mały trening siłowy. Wybrałem cele te same, co ostatnio, ale pojechałem zupełnie inaczej. Więcej kilometrów po lasach, szutrach, więcej zjazdów i podjazdów. Szczególnie skupiałem się na podjazdach, chciałem każdy z nich przejechać na jednym tempie i w jednakowej kadencji. Czasami nie dałem rady w 100%. Jestem zadowolony z dzisiejszego dnia, tym bardziej, że i tak już trochę byłem zmęczony po całym dniu w szkole. Ale na rowerze zmęczenie jest przyjemne, jest satysfakcja ze zrealizowania zamierzonego celu :) W przyszłym tygodniu znów mam zamiar taki siłowy trening zrobić, nie chcę się przetrenować, bo to spowodowałoby przerwę z rowerem na kilka dni :( Dzień udany, szybki, trochę wietrzny trening, no i nowe okulary, takie same, lecz przezroczyste - spisują się świetnie, tym bardziej dzisiaj, gdy nie było dużego słońca i w lesie :)
Kategoria 20-50km, Jednoosobowe


Dane wyjazdu:
28.41 km 16.89 km teren
01:45 h 16.23 km/h:

Maks. pr.:37.50 km/h
Temperatura:28.0

Kamień z tatą

Poniedziałek, 21 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 0

Krapkowice - Kamionek - Kamień Śląski - Gogolin - Krapkowice

Pierwszy od wieków wspólny wyjazd z tatą :) Jechało się świetnie, na pewno jeszcze nie jeden wpis będzie poświęcony naszym wspólnym podróżom :) Jechaliśmy krótko, ale efektywnie. W zasadzie dla mojego taty był to sprawdzian umiejętności i sięgnięcie pamięcią wstecz, jak to się właściwie jeździ rowerem :) Jego trekkingowy dwukołowiec nawet nieźle dawał sobie radę na piaszczystych ścieżkach i kamienistych drogach leśnych. Zaryzykowaliśmy wjeżdżając do nieznajomego lasu, mając nadzieję, że uda nam się skrócić planowany wyjazd i udało się :) Przegadaliśmy całą drogę, dawno tak dobrze nie spędziłem czasu z tatą :D



W drodze do Kamienia Śląskiego © ArekG


Pałac w Kamieniu Śląskim z rowerem w tle :) © ArekG


Staw obok pałacu © ArekG


Jajko z cementu na terenie pałacu ;) © ArekG
Kategoria 20-50km, Grupowe


Dane wyjazdu:
11.65 km 0.00 km teren
00:23 h 30.39 km/h:

Maks. pr.:39.20 km/h
Temperatura:11.0

Krótka, nocna przejażdżka

Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 0

Krapkowice - Górażdże - Krapkowice

Bardzo krótka trasa, zrobiona w zasadzie w celu zakończenia emocjonującego weekendu :) szybka jazda nocą, po pustych drogach i przez teren cementowni daje nieco dreszczyku :) Dobra na odstresowanie i rozpoczęcie kolejnego tygodnia w szkole :) Gdyby nie moja druga połówka, szkoła byłaby męcząca. Dziękuję, że jesteś kochanie :* :)

Cementownia Górażdże © ArekG
Kategoria 0-20km, Jednoosobowe


Dane wyjazdu:
108.99 km 15.69 km teren
04:59 h 21.87 km/h:

Maks. pr.:52.70 km/h
Temperatura:22.0

Jeziora, góry - pierwsza seta w sezonie

Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 1

Krapkowice - Turawa - Ozimek - Góra św. Anny - Krapkowice

Jestem cholernie szczęśliwy!!! Pierwszy długi wyjazd na nowej maszynie. Wrażenia? Rewelacyjne! Wydaje się, że rower jedzie sam a ty masz za zadanie tylko i wyłącznie trzymać kierownicę :) Trasa planowana od dawna, jednak ani pogoda, ani ilość czasu, którą do tej pory dysponowałem nie była wystarczająca, żeby się tego podołać. Jako, że była sobota, temperatura 22*C to nie wahając się długo, postanowiłem wcielić w życie moje założenie :) Trasa pełna przygód, to trzeba przyznać. Momentami było nieciekawie, ale suma sumarum dojechałem szczęśliwie, bardzo szczęśliwie, to w końcu pierwsza setka w sezonie :) Na miejsce (Jezioro Turawskie) dojechałem stosunkowo szybko, po drodze kilka fotek, 2 postoje i nawet się nie zorientowałem, kiedy przede mną ukazało się to sporych rozmiarów jezioro w środku opolszczyzny :) Po krótkim postoju, udałem się w stronę Ozimka, w celu dotarcia do mojego kolejnego "punktu kontrolnego". Jadąc przez kompletnie nieznane wioski w okolicach jeziora, zupełnie przypadkowo trafiłem na jedną z moich nauczycielek, fakt, było to zaskakujące :) Na 70 kilometrze zaczęły się kłopoty... Czułem, że moje ciało nie ma już skąd czerpać energii do dalszej jazdy, robiło mi się co raz gorzej, a jechałem sam. Woda była, sił było sporo, ale potrzebowałem dodatkowej ilości kalorii, żeby mieć jak spożytkować siły drzemiące w nogach. W końcu zatrzymałem się u pewnej hojnej, miłej, starszej pani na jakiejś wiosce przed Izbickiem, gdzie uzupełniłem to, co spaliłem podczas całej podróży. Po godzinnym posiłku, wsiadłem znów na rower. Poczułem się jakbym dopiero co wyjechał z domu :) zmęczenie znikome, energia uzupełniona, chęci do osiągnięcia celu jeszcze większe :) Nigdy więcej nie wybiorę się w podróż bez większej ilości jedzenia... Głupio, że dopiero po fakcie na to wpadłem, ale lepiej późno, niż wcale, w końcu człowiek uczy się na błędach :) Teraz czekał mnie wjazd na "szczyt" Anki. Sam w sobie nie jest trudny, ale po 90km robi się zdecydowanie bardziej wymagający. Dałem rade, czy to podjazd, czy zjazd, wszystko na jednej kadencji :) W końcu dotarłem i w zasadzie od razu skierowałem się do pobliskiego KFC :D Było już późno, bo około 20:30 więc nie chcąc specjalnie czekać, chciałem jak najszybciej wracać. Nic dziwnego, w końcu jaki typ jedzenia, takie zachowanie klienta :D Najszybciej kupić podjeżdżając do "drive-thru" i tak też zrobiłem :) Reakcja "panienki z okienka" była nie do opisania, widocznie nie przywykła do serwowania jedzenia kolarzom-amatorom, tym bardziej, że wjazd do tego KFC jest możliwy tylko z autostrady, bo samochód się nie zmieści w dziurze w pobliskim płocie :) Zapłaciłem za smakołyki, pani postanowiła zmienić nazwę na "bike-thru" , zjadłem i odjechałem :) Teraz czekał mnie już tylko najszybszy odcinek trasy i 15 km do domu :)




Nawet kolor szlaku się ze mną komponuje :) © ArekG


Germanizacja na każdym krok, wystarczy wyjechać poza miasto :) © ArekG


Pierwszy cel podróży - Jezioro Turawskie © ArekG



Bezapelacyjne zdjęcie dnia © ArekG



Zupełnie przypadkowo napotkany na trasie Ozimek :) © ArekG


Zdobyłem, zaliczyłem... ehh po prostu wjechałem na Ankę :) © ArekG


KFC - prezent na "szczycie" © ArekG


Dzień dobiega końca, moja podróż również... © ArekG


Dane wyjazdu:
17.56 km 10.47 km teren
01:00 h 17.56 km/h:

Maks. pr.:44.00 km/h
Temperatura:15.0

Błądzenie po Krapkowicach

Środa, 16 maja 2012 · dodano: 17.05.2012 | Komentarze 0

Pierwszy dzień z nowym nabytkiem, już ulubionym i niezastąpionym w każdym wypadku - Kross'em A6. Jakby nie było jest to dla mnie szczyt marzeń, posiadać taki rower, jaram się nim od pierwszego spojrzenia :D
Testy, oględziny, założenie dodatkowych akcesoriów - trochę czasu to zajęło, ale godziny spędzone w piwnicy to dla mnie frajda :) W końcu wybrałem się trochę przetestować rowerek w praktyce i jestem niesamowicie zaskoczony, przesiadka z niemal 20 kg stalowej bestii na 12 kg sprzęt to milowy skok do przodu. W pierwszym momencie myślałem, że jedzie praktycznie sam :) Sprawdzony na każdej możliwej nawierzchni spisuje się naprawdę dobrze. Potrzebuję czasu żeby go okiełznać, w końcu po 8 latach przenieść się na Coś takiego nie jest dla mnie codziennością :) Wrażenia jak najbardziej pozytywne, życzę każdemu takiego, ba nawet lepszego sprzętu do rozwijania pasji :)
Kategoria Jednoosobowe, 0-20km