Info
Więcej o mnie.


Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Czerwiec4 - 0
- 2013, Maj10 - 4
- 2013, Kwiecień10 - 5
- 2013, Marzec3 - 2
- 2012, Listopad1 - 0
- 2012, Wrzesień3 - 0
- 2012, Sierpień10 - 0
- 2012, Lipiec16 - 2
- 2012, Czerwiec14 - 21
- 2012, Maj12 - 2
- 2012, Kwiecień3 - 0
- 2004, Maj1 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
100-200km
| Dystans całkowity: | 1042.92 km (w terenie 121.92 km; 11.69%) |
| Czas w ruchu: | 44:55 |
| Średnia prędkość: | 23.22 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 53.50 km/h |
| Liczba aktywności: | 8 |
| Średnio na aktywność: | 130.36 km i 5h 36m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
100.64 km
9.00 km teren
04:21 h
23.14 km/h:
Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:24.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Turawa i dokręcanie
Sobota, 15 czerwca 2013 · dodano: 15.06.2013 | Komentarze 0
Dzisiaj nietypowo, bo wycieczka z tatą. Bardzo dobra pogoda na rowery, więc wybraliśmy się do Turawy. Skończyło się na 85km więc postanowiłem sobie dokręcić do tych 100, żeby ładniej się na liczniku prezentowało ;)Skromne zdjęcia jutro ;)
Dane wyjazdu:
131.78 km
8.00 km teren
05:43 h
23.05 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Rower:KROSS LEVEL A6
Rocznicowo w Turawie
Niedziela, 19 maja 2013 · dodano: 20.05.2013 | Komentarze 0
W końcu zebrałem się i zrobiłem setkę ;) Wyjechałem rano, nie przewidziałem aż takiej lampy przez całe południe i spaliłem się na słońcu... Człowiek na błędach się uczy niestety :/ Wiatr też mnie nie oszczędzał, momentami miałem takie kryzysy, że szok. Jechałem 20km/h po prostej, a czułem jakbym na Gubałówkę wjeżdżał. Na szczęście jechało się o tyle przyjemnie, że nie było wcale ruchu :) Zajechałem jeszcze na Ankę do KFC po "pożyczoną" dolewkę, bo moje zapasy topniały. Potem już prawie prosto do domu. Jestem zadowolony, mimo poparzonych ramion i ud :D
W środku tylko rozbite butelki po piwach© ArekG

Turawa w pięknym słońcu© ArekG

Przypadkowy rowerzysta :)© ArekG

Stacja kolejowa Strzelce Op. - kierunek Opole© ArekG

Ruiny w Strzelcach Op© ArekG
Kategoria 100-200km, Jednoosobowe
Dane wyjazdu:
124.80 km
0.00 km teren
04:42 h
26.55 km/h:
Maks. pr.:51.20 km/h
Temperatura:27.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Dzień VIII - Oświęcim i kochane Krapkowice
Poniedziałek, 9 lipca 2012 · dodano: 12.07.2012 | Komentarze 0
Oświęcim - Tychy - Gliwice - Kędzierzyn-Koźle - KrapkowicePowrót do domu w wielkim stylu :) 3 województwa zaliczone jednego dnia, dla mnie to coś, mimo, że dystans znośny :) Co tu dużo mówić, zdjęcia wyrażają chyba wszystko :) Może czas na krótkie podsumowanie... Ogólnie wypad w góry uważam za mega udany, myślę, że na jednym takim się nie skończy. Dystans zrobiony przez te 8 dni to 474,62 km. Cieszę się ogromnie :)

Oświęcim, no to do domu :)© ArekG

Tychy :)© ArekG

Gliwice :)© ArekG

Małopolska :)))© ArekG

Śląsk :)© ArekG
Kategoria Jednoosobowe, 100-200km, Pieniny i Tatry 2012
Dane wyjazdu:
160.53 km
52.23 km teren
08:04 h
19.90 km/h:
Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:29.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Dzień III - Zakopane i Gubałówka
Środa, 4 lipca 2012 · dodano: 12.07.2012 | Komentarze 0
Szczawnica - Nowy Targ - Bukowina Tatrzańska - ZakopaneCoś niebywałego, jedno z moich rowerowych marzeń, być tam rowerem, będąc wcześniej kilka razy standardowo samochodem/wycieczką, to coś niesamowitego !!! :) Jak tylko dowiedziałem się, że jadę na wakacje do Szczawnicy, od razu chciałem pojechać właśnie tam - do Zakopanego :) Wyjazd wcześnie rano, spokojnie do Nowego Tagru, ale już po nogach zaczęły dawać górki, a to dopiero początek trasy :) Następnie na południe do Bukowiny, Poronina i w końcu jest upragniony cel :) Jak wiadomo mi zawsze mało więc porwałem się na wjazd na Gubałówkę. Niestety na szczycie złapał mnie mocny deszcz i tak już było do samej Szczawnicy. W butach woda, w rękawiczkach woda, wszędzie woda... ale było warto, choćby padało całą drogę i tak bym pojechał :)

Pierwsze większe miasto ;)© ArekG

Góry, łowce i rower :D© ArekG

Bukowina - punkt trasy :)© ArekG

Gdzieś za Bukowiną - pokazało się słońce to skorzystałem :)© ArekG

Mógłbym patrzeć na takie widoki cały czas...© ArekG

Standardowo przy tablicy :)© ArekG
Kategoria 100-200km, Jednoosobowe, Pieniny i Tatry 2012
Dane wyjazdu:
154.12 km
32.00 km teren
06:39 h
23.18 km/h:
Maks. pr.:42.20 km/h
Temperatura:24.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Dinozaur w elektrowni
Niedziela, 24 czerwca 2012 · dodano: 24.06.2012 | Komentarze 7
Krapkowice - Pruszków - Opole - Dobrzeń Wielki - Turawa - Ozimek - Tarnów Op. - Kamień Śląski - KrapkowiceMoja najlepsza jak dotąd trasa, od tego zacznę! :D To chyba dla tego, że wpadłem na genialny pomysł wstania o 5:00 i wyjścia na rower. Z początku chciałem setkę, ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę pedałowania więc wyszło 150 :) Tym samym pobiłem poprzedni rekord dniowy o 3km !!! :) Rano, przyjemnie chłodno, bez wiatru i z zerowym ruchem na ulicach, centrum Opola wyglądało jak po wyludnieniu mieszkańców z powodu epidemii (zauważyłem 1 samochód) :) Potem nie potrafiłem zgrać się z otoczeniem i błądziłem przez 20 min na nieoznakowanych niczym wioskach. W końcu trafiłem na śluzę w Dobrzeniu, byłem pod wrażeniem jej wielkości, z której widać dość dobrze zarys elektrowni Opole :) Trasa zmieniała się na bieżąco, co trochę dodając do niej kilometrów. Następnym celem było Jez. Turawskie, które przejechałem od drugiej strony. Nawet się nie zorientowałem, kiedy dotarłem do Ozimka. Tam kolejny pomysł, żeby pojechać do DinoParku w Krasiejowie dla pamiątkowego zdjęcia. :) Powrót przez Daniec i Tarnów Op. Po drodze mijało mnie kilka "sportowych" samochodów, więc po szybkim skojarzeniu faktów, pojechałem na lotnisko w Kamieniu, gdzie zazwyczaj odbywają się wyścigi, ale okazało się to jakimś niewypałem bo na miejscu 5-6 samochodów, zero wyścigów... Wróciłem okrężną drogą przez Gogolin, dobijając do 150 km. :)

"Stabilna" kładka na śluzie w Dobrzeniu Małym© ArekG

Jedno z niewielu zdjęc, na których jestem ja i moja maszyna :)© ArekG

DinoPark Krasiejów cz. I© ArekG

DinoPark Krasiejów cz. II© ArekG
Kategoria 100-200km, Jednoosobowe
Dane wyjazdu:
151.64 km
5.00 km teren
06:13 h
24.39 km/h:
Maks. pr.:53.50 km/h
Temperatura:30.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Dobrý den
Sobota, 16 czerwca 2012 · dodano: 16.06.2012 | Komentarze 2
Krapkowice - Głogówek - Głuchołazy - Zlate Hory [CZ] - Osoblaha [CZ] - Głogówek - KrapkowiceTrasa planowana od dawna. Za każdym razem coś stało na przeszkodzie. Dzisiaj jednak udało się zgrac. Wyjazd z Krapkowic rano o 8:00. Przez 28 km wiatr wiał prosto w twarz, co znacząco utrudniało jazdę. Z Romkiem dojechaliśmy na miejsce spotkania do Klisina. Tam dołączył do nas Kamil i razem jechaliśmy już we 3. Tempo było dobre, nawet bardzo. Tak dojechaliśmy do Prudnika, gdzie zrobiliśmy pierwszy przystanek w Kauflandzie. Ruszyliśmy dalej i po drobnych kłopotach nawigacyjnych w Ligocie Prudnickiej trafiliśmy na odpowiednią drogę, która biegła non stop przy rzecze. Tak dojechaliśmy do Jarnołtówka, gdzie zupełnie przypadkowo trafiliśmy na "rozgrzewającego się" kolarza, który ledwo dyszał na podjazdach i gadał cały czas :) Razem z nim dojechaliśmy do skrzyżowania na Zlate Hory i Głuchołazy. Kolejnym przystankiem był rynek w Głuchołazach. Południe, w cieniu około 30*C, było zbyt gorąco, jak na postój. Po 20 min ruszyliśmy dalej, tym razem na przejście graniczne i Zlate Hory. Tam zaczęły się schody. Długi, 12% podjazd był nie lada wyzwaniem. Wdrapaliśmy się na parking pod Biskupią Kopą, więc grzechem byłoby nieskorzystac z okazji i nie wjechac na szczyt :) Na szczycie kilka zdjęc, krótki odpoczynek i zjazd w dół. Po długim równie stromym zjeździe wyjechaliśmy gdzieś w małej, czeskiej wiosce. Dalej kierowaliśmy się na Osoblahe, gdzie zrobiliśmy kolejny postój. Przejazd przez prowizoryczne przejście graniczne i rozdzielenie się w Pomorzowiczkach. Od granicy aż do samych Krapkowic, średnia około 30 km/h, z wiatrem w plecy. Wracało się super. Jestem zadowolony z wyniku :) Podróż niezapomniana, było warto. Jeszcze raz dzięki za wspólną jazdę Romek i Kamil :D

Pamiątkowe zdjęcie, tuż przed podbojem południowych sąsiadów© ArekG

Przejście graniczne© ArekG

Piękne widoki z wjazdu pod Biskupią Kopę© ArekG

Parking pod Biskupią po stronie Czeskiej© ArekG

Nieplanowany pobyt na szczycie :)© ArekG

Wymagające podjazdy, to już nie Góra Św. Anny :)© ArekG
Dane wyjazdu:
110.42 km
0.00 km teren
04:14 h
26.08 km/h:
Maks. pr.:47.70 km/h
Temperatura:19.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Druga seta w tym roku
Środa, 6 czerwca 2012 · dodano: 06.06.2012 | Komentarze 3
Krapkowice - Zdzieszowice - Kędzierzyn-Koźle - Prudnik - KrapkowiceLepiej w długi weekend nie dało się wejść :D Z początku nie planowałem zrobić aż 110km, ale taki już jestem, poza tym apetyt rośnie w miarę jedzenia... Forma dzisiaj bardzo dopisywała, średnia na takim dystansie, 100% szosa i MTB dla mnie to wyczyn :) Czas setki z maja poprawiony o niecałe 45 min zaliczam jako swój osobisty sukces :) Jechało się bardzo przyjemnie, pogoda dopisywała, dopiero pod koniec zaczęło lekko padać i zrobiło się całkowicie ciemno, no ale skoro była godzina 22:30 to nic dziwnego :) Kryzys dopadł mnie jak przy każdej podróży, tuż na samym początku (pierwsze 15km). Trochę to irytujące no ale cóż, żeby zrobić 100, trzeba i te pierwsze 15 się pomęczyć, potem już z górki :) Po drodze, na jakiejś wiosce postój przy monopolowym w celu uzupełnienia zapasów węglowodanów i wody :) Ulubiony odcinek trasy - przejazd przez "centrum" Głogówka, czemu? Tajemnica :) Reasumując jestem mega zadowolony, dobre rowerowe wejscie w długi weekend, zobaczymy co na tą dzisiejszą wyprawę powie jutro moja siła napędowa :/ mam nadzieje, że nie będą mocno boleć nogi. Rozchodzi się na procesji i potem na rower? Zobaczymy... :D

Pierwsza godna zatrzymania się miejscowosc© ArekG

Druga godna zatrzymania się miejscowość© ArekG

W drodze do celu...© ArekG

Niestety na droższy postój mnie nie stać :)© ArekG

Góry Opawskie - moje plany na wakacje... :)© ArekG

Upragniony Prudnik - cel podróży© ArekG
Kategoria 100-200km, Jednoosobowe
Dane wyjazdu:
108.99 km
15.69 km teren
04:59 h
21.87 km/h:
Maks. pr.:52.70 km/h
Temperatura:22.0
Rower:KROSS LEVEL A6
Jeziora, góry - pierwsza seta w sezonie
Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 1
Krapkowice - Turawa - Ozimek - Góra św. Anny - KrapkowiceJestem cholernie szczęśliwy!!! Pierwszy długi wyjazd na nowej maszynie. Wrażenia? Rewelacyjne! Wydaje się, że rower jedzie sam a ty masz za zadanie tylko i wyłącznie trzymać kierownicę :) Trasa planowana od dawna, jednak ani pogoda, ani ilość czasu, którą do tej pory dysponowałem nie była wystarczająca, żeby się tego podołać. Jako, że była sobota, temperatura 22*C to nie wahając się długo, postanowiłem wcielić w życie moje założenie :) Trasa pełna przygód, to trzeba przyznać. Momentami było nieciekawie, ale suma sumarum dojechałem szczęśliwie, bardzo szczęśliwie, to w końcu pierwsza setka w sezonie :) Na miejsce (Jezioro Turawskie) dojechałem stosunkowo szybko, po drodze kilka fotek, 2 postoje i nawet się nie zorientowałem, kiedy przede mną ukazało się to sporych rozmiarów jezioro w środku opolszczyzny :) Po krótkim postoju, udałem się w stronę Ozimka, w celu dotarcia do mojego kolejnego "punktu kontrolnego". Jadąc przez kompletnie nieznane wioski w okolicach jeziora, zupełnie przypadkowo trafiłem na jedną z moich nauczycielek, fakt, było to zaskakujące :) Na 70 kilometrze zaczęły się kłopoty... Czułem, że moje ciało nie ma już skąd czerpać energii do dalszej jazdy, robiło mi się co raz gorzej, a jechałem sam. Woda była, sił było sporo, ale potrzebowałem dodatkowej ilości kalorii, żeby mieć jak spożytkować siły drzemiące w nogach. W końcu zatrzymałem się u pewnej hojnej, miłej, starszej pani na jakiejś wiosce przed Izbickiem, gdzie uzupełniłem to, co spaliłem podczas całej podróży. Po godzinnym posiłku, wsiadłem znów na rower. Poczułem się jakbym dopiero co wyjechał z domu :) zmęczenie znikome, energia uzupełniona, chęci do osiągnięcia celu jeszcze większe :) Nigdy więcej nie wybiorę się w podróż bez większej ilości jedzenia... Głupio, że dopiero po fakcie na to wpadłem, ale lepiej późno, niż wcale, w końcu człowiek uczy się na błędach :) Teraz czekał mnie wjazd na "szczyt" Anki. Sam w sobie nie jest trudny, ale po 90km robi się zdecydowanie bardziej wymagający. Dałem rade, czy to podjazd, czy zjazd, wszystko na jednej kadencji :) W końcu dotarłem i w zasadzie od razu skierowałem się do pobliskiego KFC :D Było już późno, bo około 20:30 więc nie chcąc specjalnie czekać, chciałem jak najszybciej wracać. Nic dziwnego, w końcu jaki typ jedzenia, takie zachowanie klienta :D Najszybciej kupić podjeżdżając do "drive-thru" i tak też zrobiłem :) Reakcja "panienki z okienka" była nie do opisania, widocznie nie przywykła do serwowania jedzenia kolarzom-amatorom, tym bardziej, że wjazd do tego KFC jest możliwy tylko z autostrady, bo samochód się nie zmieści w dziurze w pobliskim płocie :) Zapłaciłem za smakołyki, pani postanowiła zmienić nazwę na "bike-thru" , zjadłem i odjechałem :) Teraz czekał mnie już tylko najszybszy odcinek trasy i 15 km do domu :)

Nawet kolor szlaku się ze mną komponuje :)© ArekG

Germanizacja na każdym krok, wystarczy wyjechać poza miasto :)© ArekG

Pierwszy cel podróży - Jezioro Turawskie© ArekG

Bezapelacyjne zdjęcie dnia© ArekG

Zupełnie przypadkowo napotkany na trasie Ozimek :)© ArekG

Zdobyłem, zaliczyłem... ehh po prostu wjechałem na Ankę :)© ArekG

KFC - prezent na "szczycie"© ArekG

Dzień dobiega końca, moja podróż również...© ArekG
Kategoria 100-200km, Jednoosobowe

