Info

avatar Ten blog został założony 17.05.2012r. Prowadzi go ArekG z miasteczka Krapkowice. Przejechałem 4052.56 kilometrów w tym 889.09 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.59 km/h
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl

baton rowerowy bikestats.pl

Zaliczone gminy

Ilość odwiedzających


Liczniki na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ArekG.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

100-200km

Dystans całkowity:1042.92 km (w terenie 121.92 km; 11.69%)
Czas w ruchu:44:55
Średnia prędkość:23.22 km/h
Maksymalna prędkość:53.50 km/h
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:130.36 km i 5h 36m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
100.64 km 9.00 km teren
04:21 h 23.14 km/h:

Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:24.0

Turawa i dokręcanie

Sobota, 15 czerwca 2013 · dodano: 15.06.2013 | Komentarze 0

Dzisiaj nietypowo, bo wycieczka z tatą. Bardzo dobra pogoda na rowery, więc wybraliśmy się do Turawy. Skończyło się na 85km więc postanowiłem sobie dokręcić do tych 100, żeby ładniej się na liczniku prezentowało ;)

Skromne zdjęcia jutro ;)
Kategoria 100-200km, Grupowe


Dane wyjazdu:
131.78 km 8.00 km teren
05:43 h 23.05 km/h:

Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Rocznicowo w Turawie

Niedziela, 19 maja 2013 · dodano: 20.05.2013 | Komentarze 0

W końcu zebrałem się i zrobiłem setkę ;) Wyjechałem rano, nie przewidziałem aż takiej lampy przez całe południe i spaliłem się na słońcu... Człowiek na błędach się uczy niestety :/ Wiatr też mnie nie oszczędzał, momentami miałem takie kryzysy, że szok. Jechałem 20km/h po prostej, a czułem jakbym na Gubałówkę wjeżdżał. Na szczęście jechało się o tyle przyjemnie, że nie było wcale ruchu :) Zajechałem jeszcze na Ankę do KFC po "pożyczoną" dolewkę, bo moje zapasy topniały. Potem już prawie prosto do domu. Jestem zadowolony, mimo poparzonych ramion i ud :D

W środku tylko rozbite butelki po piwach © ArekG


Turawa w pięknym słońcu © ArekG


Przypadkowy rowerzysta :) © ArekG


Stacja kolejowa Strzelce Op. - kierunek Opole © ArekG


Ruiny w Strzelcach Op © ArekG


Dane wyjazdu:
124.80 km 0.00 km teren
04:42 h 26.55 km/h:

Maks. pr.:51.20 km/h
Temperatura:27.0

Dzień VIII - Oświęcim i kochane Krapkowice

Poniedziałek, 9 lipca 2012 · dodano: 12.07.2012 | Komentarze 0

Oświęcim - Tychy - Gliwice - Kędzierzyn-Koźle - Krapkowice

Powrót do domu w wielkim stylu :) 3 województwa zaliczone jednego dnia, dla mnie to coś, mimo, że dystans znośny :) Co tu dużo mówić, zdjęcia wyrażają chyba wszystko :) Może czas na krótkie podsumowanie... Ogólnie wypad w góry uważam za mega udany, myślę, że na jednym takim się nie skończy. Dystans zrobiony przez te 8 dni to 474,62 km. Cieszę się ogromnie :)



Oświęcim, no to do domu :) © ArekG


Tychy :) © ArekG


Gliwice :) © ArekG


Małopolska :))) © ArekG


Śląsk :) © ArekG


Dane wyjazdu:
160.53 km 52.23 km teren
08:04 h 19.90 km/h:

Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:29.0

Dzień III - Zakopane i Gubałówka

Środa, 4 lipca 2012 · dodano: 12.07.2012 | Komentarze 0

Szczawnica - Nowy Targ - Bukowina Tatrzańska - Zakopane

Coś niebywałego, jedno z moich rowerowych marzeń, być tam rowerem, będąc wcześniej kilka razy standardowo samochodem/wycieczką, to coś niesamowitego !!! :) Jak tylko dowiedziałem się, że jadę na wakacje do Szczawnicy, od razu chciałem pojechać właśnie tam - do Zakopanego :) Wyjazd wcześnie rano, spokojnie do Nowego Tagru, ale już po nogach zaczęły dawać górki, a to dopiero początek trasy :) Następnie na południe do Bukowiny, Poronina i w końcu jest upragniony cel :) Jak wiadomo mi zawsze mało więc porwałem się na wjazd na Gubałówkę. Niestety na szczycie złapał mnie mocny deszcz i tak już było do samej Szczawnicy. W butach woda, w rękawiczkach woda, wszędzie woda... ale było warto, choćby padało całą drogę i tak bym pojechał :)



Pierwsze większe miasto ;) © ArekG


Góry, łowce i rower :D © ArekG


Bukowina - punkt trasy :) © ArekG


Gdzieś za Bukowiną - pokazało się słońce to skorzystałem :) © ArekG


Mógłbym patrzeć na takie widoki cały czas... © ArekG


Standardowo przy tablicy :) © ArekG


Dane wyjazdu:
154.12 km 32.00 km teren
06:39 h 23.18 km/h:

Maks. pr.:42.20 km/h
Temperatura:24.0

Dinozaur w elektrowni

Niedziela, 24 czerwca 2012 · dodano: 24.06.2012 | Komentarze 7

Krapkowice - Pruszków - Opole - Dobrzeń Wielki - Turawa - Ozimek - Tarnów Op. - Kamień Śląski - Krapkowice

Moja najlepsza jak dotąd trasa, od tego zacznę! :D To chyba dla tego, że wpadłem na genialny pomysł wstania o 5:00 i wyjścia na rower. Z początku chciałem setkę, ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę pedałowania więc wyszło 150 :) Tym samym pobiłem poprzedni rekord dniowy o 3km !!! :) Rano, przyjemnie chłodno, bez wiatru i z zerowym ruchem na ulicach, centrum Opola wyglądało jak po wyludnieniu mieszkańców z powodu epidemii (zauważyłem 1 samochód) :) Potem nie potrafiłem zgrać się z otoczeniem i błądziłem przez 20 min na nieoznakowanych niczym wioskach. W końcu trafiłem na śluzę w Dobrzeniu, byłem pod wrażeniem jej wielkości, z której widać dość dobrze zarys elektrowni Opole :) Trasa zmieniała się na bieżąco, co trochę dodając do niej kilometrów. Następnym celem było Jez. Turawskie, które przejechałem od drugiej strony. Nawet się nie zorientowałem, kiedy dotarłem do Ozimka. Tam kolejny pomysł, żeby pojechać do DinoParku w Krasiejowie dla pamiątkowego zdjęcia. :) Powrót przez Daniec i Tarnów Op. Po drodze mijało mnie kilka "sportowych" samochodów, więc po szybkim skojarzeniu faktów, pojechałem na lotnisko w Kamieniu, gdzie zazwyczaj odbywają się wyścigi, ale okazało się to jakimś niewypałem bo na miejscu 5-6 samochodów, zero wyścigów... Wróciłem okrężną drogą przez Gogolin, dobijając do 150 km. :)



"Stabilna" kładka na śluzie w Dobrzeniu Małym © ArekG


Jedno z niewielu zdjęc, na których jestem ja i moja maszyna :) © ArekG


DinoPark Krasiejów cz. I © ArekG


DinoPark Krasiejów cz. II © ArekG


Dane wyjazdu:
151.64 km 5.00 km teren
06:13 h 24.39 km/h:

Maks. pr.:53.50 km/h
Temperatura:30.0

Dobrý den

Sobota, 16 czerwca 2012 · dodano: 16.06.2012 | Komentarze 2

Krapkowice - Głogówek - Głuchołazy - Zlate Hory [CZ] - Osoblaha [CZ] - Głogówek - Krapkowice

Trasa planowana od dawna. Za każdym razem coś stało na przeszkodzie. Dzisiaj jednak udało się zgrac. Wyjazd z Krapkowic rano o 8:00. Przez 28 km wiatr wiał prosto w twarz, co znacząco utrudniało jazdę. Z Romkiem dojechaliśmy na miejsce spotkania do Klisina. Tam dołączył do nas Kamil i razem jechaliśmy już we 3. Tempo było dobre, nawet bardzo. Tak dojechaliśmy do Prudnika, gdzie zrobiliśmy pierwszy przystanek w Kauflandzie. Ruszyliśmy dalej i po drobnych kłopotach nawigacyjnych w Ligocie Prudnickiej trafiliśmy na odpowiednią drogę, która biegła non stop przy rzecze. Tak dojechaliśmy do Jarnołtówka, gdzie zupełnie przypadkowo trafiliśmy na "rozgrzewającego się" kolarza, który ledwo dyszał na podjazdach i gadał cały czas :) Razem z nim dojechaliśmy do skrzyżowania na Zlate Hory i Głuchołazy. Kolejnym przystankiem był rynek w Głuchołazach. Południe, w cieniu około 30*C, było zbyt gorąco, jak na postój. Po 20 min ruszyliśmy dalej, tym razem na przejście graniczne i Zlate Hory. Tam zaczęły się schody. Długi, 12% podjazd był nie lada wyzwaniem. Wdrapaliśmy się na parking pod Biskupią Kopą, więc grzechem byłoby nieskorzystac z okazji i nie wjechac na szczyt :) Na szczycie kilka zdjęc, krótki odpoczynek i zjazd w dół. Po długim równie stromym zjeździe wyjechaliśmy gdzieś w małej, czeskiej wiosce. Dalej kierowaliśmy się na Osoblahe, gdzie zrobiliśmy kolejny postój. Przejazd przez prowizoryczne przejście graniczne i rozdzielenie się w Pomorzowiczkach. Od granicy aż do samych Krapkowic, średnia około 30 km/h, z wiatrem w plecy. Wracało się super. Jestem zadowolony z wyniku :) Podróż niezapomniana, było warto. Jeszcze raz dzięki za wspólną jazdę Romek i Kamil :D



Pamiątkowe zdjęcie, tuż przed podbojem południowych sąsiadów © ArekG


Przejście graniczne © ArekG


Piękne widoki z wjazdu pod Biskupią Kopę © ArekG


Parking pod Biskupią po stronie Czeskiej © ArekG


Nieplanowany pobyt na szczycie :) © ArekG


Wymagające podjazdy, to już nie Góra Św. Anny :) © ArekG
Kategoria 100-200km, Grupowe


Dane wyjazdu:
110.42 km 0.00 km teren
04:14 h 26.08 km/h:

Maks. pr.:47.70 km/h
Temperatura:19.0

Druga seta w tym roku

Środa, 6 czerwca 2012 · dodano: 06.06.2012 | Komentarze 3

Krapkowice - Zdzieszowice - Kędzierzyn-Koźle - Prudnik - Krapkowice

Lepiej w długi weekend nie dało się wejść :D Z początku nie planowałem zrobić aż 110km, ale taki już jestem, poza tym apetyt rośnie w miarę jedzenia... Forma dzisiaj bardzo dopisywała, średnia na takim dystansie, 100% szosa i MTB dla mnie to wyczyn :) Czas setki z maja poprawiony o niecałe 45 min zaliczam jako swój osobisty sukces :) Jechało się bardzo przyjemnie, pogoda dopisywała, dopiero pod koniec zaczęło lekko padać i zrobiło się całkowicie ciemno, no ale skoro była godzina 22:30 to nic dziwnego :) Kryzys dopadł mnie jak przy każdej podróży, tuż na samym początku (pierwsze 15km). Trochę to irytujące no ale cóż, żeby zrobić 100, trzeba i te pierwsze 15 się pomęczyć, potem już z górki :) Po drodze, na jakiejś wiosce postój przy monopolowym w celu uzupełnienia zapasów węglowodanów i wody :) Ulubiony odcinek trasy - przejazd przez "centrum" Głogówka, czemu? Tajemnica :) Reasumując jestem mega zadowolony, dobre rowerowe wejscie w długi weekend, zobaczymy co na tą dzisiejszą wyprawę powie jutro moja siła napędowa :/ mam nadzieje, że nie będą mocno boleć nogi. Rozchodzi się na procesji i potem na rower? Zobaczymy... :D



Pierwsza godna zatrzymania się miejscowosc © ArekG


Druga godna zatrzymania się miejscowość © ArekG


W drodze do celu... © ArekG


Niestety na droższy postój mnie nie stać :) © ArekG


Góry Opawskie - moje plany na wakacje... :) © ArekG


Upragniony Prudnik - cel podróży © ArekG


Dane wyjazdu:
108.99 km 15.69 km teren
04:59 h 21.87 km/h:

Maks. pr.:52.70 km/h
Temperatura:22.0

Jeziora, góry - pierwsza seta w sezonie

Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 1

Krapkowice - Turawa - Ozimek - Góra św. Anny - Krapkowice

Jestem cholernie szczęśliwy!!! Pierwszy długi wyjazd na nowej maszynie. Wrażenia? Rewelacyjne! Wydaje się, że rower jedzie sam a ty masz za zadanie tylko i wyłącznie trzymać kierownicę :) Trasa planowana od dawna, jednak ani pogoda, ani ilość czasu, którą do tej pory dysponowałem nie była wystarczająca, żeby się tego podołać. Jako, że była sobota, temperatura 22*C to nie wahając się długo, postanowiłem wcielić w życie moje założenie :) Trasa pełna przygód, to trzeba przyznać. Momentami było nieciekawie, ale suma sumarum dojechałem szczęśliwie, bardzo szczęśliwie, to w końcu pierwsza setka w sezonie :) Na miejsce (Jezioro Turawskie) dojechałem stosunkowo szybko, po drodze kilka fotek, 2 postoje i nawet się nie zorientowałem, kiedy przede mną ukazało się to sporych rozmiarów jezioro w środku opolszczyzny :) Po krótkim postoju, udałem się w stronę Ozimka, w celu dotarcia do mojego kolejnego "punktu kontrolnego". Jadąc przez kompletnie nieznane wioski w okolicach jeziora, zupełnie przypadkowo trafiłem na jedną z moich nauczycielek, fakt, było to zaskakujące :) Na 70 kilometrze zaczęły się kłopoty... Czułem, że moje ciało nie ma już skąd czerpać energii do dalszej jazdy, robiło mi się co raz gorzej, a jechałem sam. Woda była, sił było sporo, ale potrzebowałem dodatkowej ilości kalorii, żeby mieć jak spożytkować siły drzemiące w nogach. W końcu zatrzymałem się u pewnej hojnej, miłej, starszej pani na jakiejś wiosce przed Izbickiem, gdzie uzupełniłem to, co spaliłem podczas całej podróży. Po godzinnym posiłku, wsiadłem znów na rower. Poczułem się jakbym dopiero co wyjechał z domu :) zmęczenie znikome, energia uzupełniona, chęci do osiągnięcia celu jeszcze większe :) Nigdy więcej nie wybiorę się w podróż bez większej ilości jedzenia... Głupio, że dopiero po fakcie na to wpadłem, ale lepiej późno, niż wcale, w końcu człowiek uczy się na błędach :) Teraz czekał mnie wjazd na "szczyt" Anki. Sam w sobie nie jest trudny, ale po 90km robi się zdecydowanie bardziej wymagający. Dałem rade, czy to podjazd, czy zjazd, wszystko na jednej kadencji :) W końcu dotarłem i w zasadzie od razu skierowałem się do pobliskiego KFC :D Było już późno, bo około 20:30 więc nie chcąc specjalnie czekać, chciałem jak najszybciej wracać. Nic dziwnego, w końcu jaki typ jedzenia, takie zachowanie klienta :D Najszybciej kupić podjeżdżając do "drive-thru" i tak też zrobiłem :) Reakcja "panienki z okienka" była nie do opisania, widocznie nie przywykła do serwowania jedzenia kolarzom-amatorom, tym bardziej, że wjazd do tego KFC jest możliwy tylko z autostrady, bo samochód się nie zmieści w dziurze w pobliskim płocie :) Zapłaciłem za smakołyki, pani postanowiła zmienić nazwę na "bike-thru" , zjadłem i odjechałem :) Teraz czekał mnie już tylko najszybszy odcinek trasy i 15 km do domu :)




Nawet kolor szlaku się ze mną komponuje :) © ArekG


Germanizacja na każdym krok, wystarczy wyjechać poza miasto :) © ArekG


Pierwszy cel podróży - Jezioro Turawskie © ArekG



Bezapelacyjne zdjęcie dnia © ArekG



Zupełnie przypadkowo napotkany na trasie Ozimek :) © ArekG


Zdobyłem, zaliczyłem... ehh po prostu wjechałem na Ankę :) © ArekG


KFC - prezent na "szczycie" © ArekG


Dzień dobiega końca, moja podróż również... © ArekG